Leszek Ojrzyński (trener Zagłębia Lubin)
- Jak to się mówi, na pierwszą połowę po prostu nie dojechaliśmy. Wyglądało to fatalnie. Przed przerwą nic z tego, co zakładaliśmy przed meczem, nie funkcjonowało. W szatni powiedzieliśmy sobie, co trzeba skorygować. Zrobiliśmy dwie zmiany personalne, trochę zmieniliśmy też ustawienie i druga połowa wyglądała już zdecydowanie lepiej. Oddaliśmy dwadzieścia strzałów, mieliśmy dziesięć rzutów rożnych, ale mimo tego stworzyliśmy za mało naprawdę klarownych sytuacji. W pierwszej połowie gubiliśmy piłki i brakowało nam jakości w ofensywie. Po zmianie stron częściej dochodziliśmy do pola karnego rywala, oddawaliśmy więcej strzałów i w końcu zdobyliśmy bramkę. W 87. minucie wyszliśmy na prowadzenie i byliśmy na dobrej drodze, aby skasować trzy punkty. Popełniliśmy jednak błąd po wrzucie z autu, a rywale skrzętnie to wykorzystali. Wiadomo, że gdy traci się bramkę w doliczonym czasie gry, boli to jeszcze bardziej. Mimo wszystko punkt zdobyty na wyjeździe trzeba szanować, zwłaszcza że Wieczysta będzie z meczu na mecz coraz mocniejsza. Myślę, że każdy kolejny zespół będzie miał z nią bardzo trudną przeprawę. Mam nadzieję, że kontuzja Mateusza Grzybka nie okaże się poważna, bo bardzo na niego liczymy. Musimy też skorygować naszą grę. Z postawy niektórych zawodników jestem kompletnie niezadowolony, ale jestem przekonany, że stać ich na zdecydowanie lepszą grę. Pracujemy dalej i patrzymy w przyszłość z optymizmem, żeby regularnie zdobywać punkty.
