Na wstępie wypada odnotować, że trener Leszek Ojrzyński potrafi reagować i wyciągać wnioski. W meczu z Koroną Kielce doszło do korekt w ustawieniu, a najbardziej czytelnym sygnałem była decyzja o posadzeniu na ławce Damiana Dąbrowskiego, który tydzień wcześniej przeciwko GKS-owi Katowice zaprezentował się bardzo słabo. Po raz pierwszy w wyjściowym składzie pojawił się Sebastian Kowalczyk, a wśród rezerwowych znów znaleźli się nowi zawodnicy, w tym pozyskany w ostatnich dniach Mihael Mlinarić.
Ale żeby nie było tak kolorowo, te zmiany nie przełożyły się jednak na poprawę gry Zagłębia. Od pierwszych minut spotkania w Kielcach lubinianie wyglądali źle, momentami wręcz dramatycznie. Linia obrony ustawiona bardzo głęboko, problemy z wyprowadzeniem piłki, liczne błędy w rozegraniu i proste, niecelne zagrania w kierunku Michalisa Kosidisa – to był obraz pierwszej połowy w wykonaniu „Miedziowych”. Już w 7. minucie blisko gola był Sotiriou, który główkował z bliskiej odległości nad poprzeczką. Chwilę później, w 15. minucie, groźnie z dystansu uderzył Jakub Kolan, a Xavier Dziekoński musiał ratować Koronę przenosząc piłkę nad bramką. W 18. minucie gospodarze dopięli swego. Po dośrodkowaniu fatalnie zachował się Jasmin Burić, który zderzył się z Igorem Orlikowskim i wypuścił piłkę pod nogi Pau Resty, a ten bez problemu trafił do siatki. Tuż przed przerwą Zagłębie miało sporo szczęścia - po kolejnym dośrodkowaniu piłkę do własnej bramki skierował Roman Jakuba, ale gol nie został uznany z powodu spalonego. Do przerwy Korona prowadziła 1:0 i był to wynik w pełni zasłużony.
Dwie zmiany w przerwie niewiele zmieniły w obrazie gry. Nadal to Korona częściej była przy piłce i stwarzała zagrożenie, a odpowiedzi Zagłębia miały raczej charakter incydentalny. W 54. minucie Michał Nalepa główkował po rzucie rożnym, lecz dobrze interweniował bramkarz gospodarzy. Po przerwie lepiej zaczął wyglądać Jasmin Burić, który w 61. minucie popisał się bardzo dobrą interwencją, ratując zespół przed stratą drugiego gola. W 75. minucie w polu karnym rywali ucierpiał Mihael Mlinarić, jednak arbiter nie zdecydował się na podyktowanie rzutu karnego, choć powtórki pokazały nadepnięcie i faul na zawodniku Zagłębia.
W 84. minucie lubinianie niespodziewanie doprowadzili do wyrównania. Po zamieszaniu w polu bramkowym Korony piłkę z linii bramkowej do siatki skierował Levente Szabó, zdobywając swojego pierwszego gola w barwach Zagłębia. Na tym emocje się nie skończyły. Dwie minuty później, po wyrzucie z autu, Damian Michalski przedłużył piłkę, a Marcel Pięczek niefortunnie skierował ją do własnej bramki. Samobójczy gol dał Zagłębiu prowadzenie, którego nie oddało już do końcowego gwizdka.
To był bardzo słaby mecz w wykonaniu „Miedziowych”, ale końcówka pokazała charakter zespołu. Dla trenera to również jasny sygnał, że zbyt defensywne podejście, widoczne od początku dwóch ostatnich spotkań, nie jest drogą, którą warto iść. Jeśli Zagłębie zacznie grać odważniej, jest szansa, że wróci do piłkarskiego obrazu znanego z jesieni.
20. kolejka PKO BP Ekstraklasy
6 lutego 2026 r., godz. 18:00 | Exbud Arena, Kielce
Korona Kielce 1:2 Zagłębie Lubin
bramki: Resta 18 - Szabó 84, Pięczek (s.) 86
Korona Kielce
1. Xavier Dziekoński - 37. Hubert Zwoźny (46, 7. Dawid Błanik), 24. Bartłomiej Smolarczyk, 44. Kóstas Sotiríou, 5. Pau Resta (58, 6. Marcel Pięczek), 3. Konrad Matuszewski - 71. Wiktor Długosz, 88. Tamar Svetlin (85, 10. Nono), 8. Martin Remacle (46, 86. Simon Gustafson), 70. Antoñín (80, 9. Stjepan Davidović) - 14. Mariusz Stępiński.
Zagłębie Lubin
1. Jasmin Burić - 31. Igor Orlikowski (46, 13. Mateusz Grzybek), 4. Damian Michalski, 25. Michał Nalepa, 3. Roman Jakuba, 35. Luka Lučić - 19. Jakub Sypek (46, 88. Mihael Mlinarić), 39. Filip Kocaba, 26. Jakub Kolan (78, 18. Adam Radwański), 7. Sebastian Kowalczyk (65, 27. Jesús Díaz) - 9. Michális Kossídis (66, 17. Levente Szabó).
żółta kartka: Remacle.
sędziował: Piotr Rzucidło (Warszawa).
widzów: 7866.

